Wypróbowaliśmy Quincy, robota rysującego

Niedawno do naszej redakcji zawitał nietypowy produkt testowy. Chociaż mieliśmy już wcześniej roboty, takie jak Jimu Tankbot i Astrobot czy Ubtech Alpha 1 Pro, nie odwiedziliśmy jeszcze modelu specjalnie zaprojektowanego do rysowania. Tę lukę w ciągu ostatnich kilku tygodni wypełnił Quincy, którego imię definiuje się jako „robot rysujący”, aby było jasne, jaki jest jego cel.

Zielony, jednooki, dwuręki robot w kształcie stwora wychodzi z wyrafinowanego opakowania. W środku znalazło się miejsce na wszystko pomiędzy gąbkami, w dwóch pudełkach obok robota znajdziemy dźwignię, dwa pisaki, kabel USB i stos małych, kwadratowych kartek. Należą do nich 24 karty z obrazkami, 4 karty z łamigłówkami oraz 44 karty z literami i 10 kartami z liczbami. Na koniec oprócz krótkiego przewodnika, w którym znajdują się wszystkie niezbędne informacje, otrzymujemy cztery małe książeczki. Znajdują się w nich kształty, które można narysować tematycznie, z tytułami „Kosz owoców”, „Dom”, „W ogrodzie” i „W zoo”.

Po ustawieniu robota na krawędzi kartki formatu A4, magnetycznym zaczepieniu ramion, a następnie przekręceniu przełącznika/regulacji głośności z tyłu, Quincy nieco się „rozciąga” (po dwóch skrajnych stanach osiada na środku), a potem mówi po węgiersku. Przede wszystkim prosi o włożenie długopisu do uchwytu, po czym można rozpocząć grę. Możemy włożyć dowolny przyrząd do pisania nie grubszy niż 9 mm, a ponieważ dwa filce, które otrzymaliśmy, okazały się niezbyt dobrej jakości (bardzo szybko zbladły, jakbyśmy całymi dniami zapomnieli założyć skuwkę), skorzystaliśmy z tej możliwości. Szybko okazało się, że nie ma znaczenia, co włożymy w filc, bo jeśli jest to coś, co szybko wchłonie farbę z papieru, to na zakończeniach każdej linii pojawią się małe kropki, a jeśli zostanie zamocowane w złym miejscu, będą lekkie pociągnięcie przy każdym odkładaniu i zakładaniu pióra. .

Następnym krokiem jest wybranie jednego z obrazków lub kart zadań. Na odwrocie każdej karty znajduje się kod QR, który musimy pokazać oczom robota – bo jest tam mała kamera, która wykrywa, którą kartę mu pokazujemy. Następnie możesz zacząć rysować: Quincy pokazuje krok po kroku, jak narysować na przykład jabłko, pingwina, widelec lub kota. A nasze dziecko może wykonać rysunki według robota, albo w dołączonych książeczkach, albo na osobnej kartce.

Na górze robota znajdują się trzy przyciski. Za pomocą pierwszego możesz zatrzymać proces, za pomocą środkowego możesz przejść do kolejnej fazy po zakończeniu rysowania, a za pomocą trzeciego możesz powtórzyć ostatni krok. Moje dzieci również z entuzjazmem naciskały guziki, aby kontynuować – ale oczywiście największa walka zawsze kończyła się tym, kto pokaże karty Quincy’emu…

Po losowaniu może nastąpić opcjonalna kolejna faza, w której musisz pokazać litery bieżącego słowa jedna po drugiej za pomocą kart z literami i jeśli dobrze się pokazałeś, robot je narysuje. Na kartkach, a także pod obrazkami znajdują się duże litery, dzięki czemu nasze dziecko może je na tej podstawie zidentyfikować, natomiast Quincy zapisuje wydrukowane małe litery na stronie. Trochę nie byłem pewien, czy przeszkadza w nauce pisania, zwłaszcza, że ​​przy rysowaniu liter czasami rysował linię w przeciwnym kierunku, ale żona nauczyciela mojego kolegi Lackó zapewniała mnie, że nie ma w tym nic złego. W szkole uczą pisania sznurkiem, więc ważne jest, jak dzieci prowadzą ołówek, ale nie ma takiego wymogu w przypadku drukowanych liter (czy to dużych, czy małych). Wiele osób zaczyna je kopiować z książek lub innych źródeł, na długo zanim nauczą się czytać i pisać.

W zasadzie miło było zobaczyć, jak mój chłopczyk w dużej grupie z zapałem rysował za robotem, tak samo jak podczas ostatniej wiosenno-letniej kwarantanny dzień po dniu kopiował starannie fazy poszczególnych rysunków zwierząt z Facebooka Írisza Agócsa dzień. Na przykład w przypadku zdjęć otrzymanych przez Quincy’ego niektóre rysunki wydawały się nieco zbyt skomplikowane. Jednak jeden szczegół był w nich dobry, jak na przykład dodatkowa zakrzywiona linia na brzoskwini lub wiśni, dzięki której jeszcze bardziej wyrażała okrągłość.

Do każdego z czterech tematów dostępna jest także dodatkowa karta. Podczas nich powstaje bardziej złożony obraz, zawierający więcej szczegółów. Do każdego z nich dostajemy także zadanie liczenia, np. musimy powiedzieć, ile jest w sumie zwierząt lub owoców na rysunku – wtedy robot dopisuje na obrazku odpowiedni dodatek. Tak czy inaczej, w pudełku znajduje się dziesięć kart z liczbami, na które należy odpowiedzieć. Uważam, że te rysunki były trochę za długie, zwłaszcza że wykładowcy często po prostu rysowali i rysowali przez długi czas.

Jednocześnie ogólnie wydawało mi się, że ilość rzeczy do narysowania nie jest wystarczająca: 24 obrazki i 4 większe zadania wyczerpują się w ciągu kilku dni i prawdą jest, że każde z nich można później zacząć od nowa, ale po pewnym czasie wzór prawdopodobnie stanie się zbędny, po kilku razach dziecko będzie mogło narysować jeden taki kształt. Z tego powodu chciałbym zobaczyć np. akcesoria do robota – na przykład „Agócs Irisz DLC”, które mogłoby prezentować znacznie ładniejsze rysunki z wydanych na przestrzeni ostatniego roku książek „Narysuj ziemniaka”. 😉

Quincy, robot rysujący, jest dostępny w firmie Duplitec na Węgrzech. Można go tu kupić na przykład za około 28 000 HUF.

Wypróbowaliśmy okulary z filtrem niebieskiego światła Gamer Advantage

Wypróbowaliśmy PlayStation Classic

Wypróbowaliśmy PlayStation VR

Wypróbowaliśmy PlayStation 4

Yaakov Clark, a passionate professional with a wealth of experience in marketing and product management at MSG Corp since 2005. With a keen interest in the Internet of Things (IoT), Yaakov delves into extensive research and lectures on the subject, constantly seeking opportunities to apply its transformative potential. His expertise spans across IoT product development, encompassing hardware, firmware, and software. With over 10 years of experience in the IoT sphere, Yaakov has honed his skills as an organizer, certified bacon specialist, and friendly social media ninja. As a thinker, problem solver, and total food expert, he embraces his identity as a troubleshooter and music enthusiast, all while nurturing his love for the vast realm of the internet.