Test Mortal Kombat 1 – Ognie nowej ery płoną znanymi iskrami

Krew, brutalność, twarda akcja, różnorodne postacie. Myślę, że te cechy najlepiej opisują moją ulubioną serię bijatyk, Mortal Kombat. Jestem oddanym fanem Eda Boona i twórczości jego zespołu od samego początku i miałem szczęście oglądać każdy mainstreamowy odcinek. Szczególnie podobała mi się poprzednia trylogia o ponownym uruchomieniu, która bardzo dobrze ją uchwyciła i na nowo przedstawiła wydarzenia z serii, ale oczywiście nie trzymała się w 100% wszystkich szczegółów z poprzedniej części. Teraz, po kilku latach przerwy, zespół NetherRealm całkowicie na nowo przemyślał podstawową historię ponad trzydziestoletniej serii, w wyniku czego niedawno w końcu w nasze ręce trafił najnowszy odcinek serii, tym razem restart . Przyszedł Mortal Kombat 1, widziałem i naprawdę mnie przekonał, ale nie wybiegajmy za bardzo w przyszłość.

Przyszedł Mortal Kombat 1, zobaczyłem i naprawdę mnie przekonał. W grze dostępnych jest wiele trybów rozgrywki online i offline, z których fabuła najlepiej pokazuje, jaka jest nowa sytuacja. Na zakończenie poprzedniego odcinka Liu Kang pokonał Kronikę, strażniczkę czasu i jego poplecznika Shang Tsunga, rozbijając klepsydrę, która utrzymuje płynący czas. W ten sposób zdobył także prawo Starszych Bogów do wyniesienia go do swoich szeregów jako boga ognia i rozpoczęcia nowej, miejmy nadzieję, spokojnej linii czasu z czystym kontem.

Przez eony wszystko idzie dobrze: ludzie są szczęśliwi, żyją swoim zwyczajnym życiem, nie wiedząc, że Imperium Ziemskie i Światy Zewnętrzne, tym razem pod przywództwem Liu Kanga, ścierają się raz na tysiąclecie w walce Mortal Kombat, która tym razem jest znacznie spokojniejszy niż w poprzednim wolcie płaszczyzny czasowej. Teraz ponownie nadszedł czas na narodziny nowego mistrza, dla którego starszy bóg ognia wybiera czterech kandydatów do reprezentowania Imperium Ziemi: chłopczyka Raidena i Kung Lao, upadającą gwiazdę filmową i „ikonę międzynarodowego wojownika”, Johnny’ego Cage i Kenshi Takahashi, który chce oczyścić imię swojej rodziny skażone przez Yakuzę. Tymczasem tajemnicza tożsamość wykorzystuje niezbyt dobrych chłopaków, Shang Tsunga i Quan Chi, do tego, co robią najlepiej: konfliktów, oszustw i zabezpieczania własnej mocy.

To zabawne nawet bez znajomości historii. Ci, którzy tak jak ja znają dotychczasową historię i jej bohaterów lub są starzy tak jak ja, świetnie się bawią subtelnymi wskazówkami ukrytymi w bardzo spektakularnych przejściach, zmianach, rzeczach, które również są na tej osi czasu, które nieuchronnie im powrócić do swoich starych zwyczajów. Ci, którzy tego nie robią, nie martwcie się, bo gra jest fajna dla każdego, nawet bez znajomości historii – a zresztą wtedy, przed odcinkiem remake’u w 2011 roku, pisałem w magazynie o tym, jak daleko i ile metrów było to do tego czasu, więc każdy może szybko wpaść na pomysł, którego można uniknąć. Ale są też całkowicie niezależne, ale bardzo zabawne zawirowania, na przykład, gdy Johnny Cage kręci film bardzo przypominający Indy, w reżyserii niejakiego Stevena…

Tryb fabularny Mortal Kombat 1 trwa ok. zawiera także sześciotygodniową opcję o nazwie „Inwazje”, która opowiada różne historie w rodzaju kombinacji gry planszowej, RPG i wrestlingu, opartej na Liu Kangu utrzymującym poprzednią oś czasu, wraz z wojownikami i historią, na wszelki wypadek. W ten sposób możemy spotkać zarówno stare wersje postaci, jak i nowe, co jest bardzo przyjemną i nostalgiczną cechą, a dodatkowo sezonowość znacznie zwiększa gwarancję.

Oczywiście pojawiają się także oryginalne wieże, które są sześcio-, ośmio- i dziesięciopiętrowe, nieskończone lub trwają do momentu, aż nieodnawialne siły życiowe wybranych postaci (bo oczywiście można też wybrać pomocnika) zostaną jednorazowo wyzerowane . Chętni na zabawę w trybie wieloosobowym mogą grać lokalnie lub online, co można też rozegrać w formie turnieju o dowolnie wybranych zasadach. Oprócz tego istnieją tryby ćwiczeń (szczególnie opanowania egzekucji), nasze postacie i wszelkie inne możliwości modyfikacji, a także zbieranie niezbędnych rzeczy w ramach opcji Sanktuarium.

Nie możemy narzekać na zawartość. Początkowy skład składa się z dwudziestu jeden (dwadzieścia dwa w przypadku zamówień przedpremierowych) myśliwców, wśród których znajdują się takie, których nie widziano od ponad piętnastu lat i które albo są nowe w grach, albo można je od niedawna sterować. Oczywiście dostępny jest również pakiet kombat, który można kupić osobno, który dodaje dodatkowe osoby do już istniejących, więc ostateczna liczba postaci wynosi ok. Będzie o 25-30% więcej. Pomocników jest w sumie piętnastu (domyślnie dziesięciu), ale ich liczbę można też zwiększać i pojawiają się wojownicy należący do obu drużyn. Lokacje są również bardzo zróżnicowane, a w programie jest ich całkiem sporo, ale – kto by pomyślał! – będzie ich więcej. Podsumowując, na zawartość gry nie możemy narzekać.

W Mortal Kombat 1 działa silnik Unreal Engine 4, który choć nie jest najnowszy, to radzi sobie bardzo dobrze. Testowałem wersję na PlayStation 5, na której wszystko działało płynnie przy minimalnych czasach ładowania, a strumień obrazu zacinał się bardzo rzadko, zwłaszcza podczas przejść. Efekty wizualne robią ogromne wrażenie: efekty są piękne, światła i cienie również są bardzo piękne, a materiały ukazują swoje cechy – metal wygląda jak metal, marmur wygląda jak marmur. Nie wiem, czy technologia RTX ma z tym coś wspólnego, ale pewne jest, że załoga NetherRealm wyciągnęła z UE4 wszystko, co mogła. Chciałbym podkreślić twarze, które moim skromnym zdaniem są bardziej realistyczne niż dzieła CGI w niektórych filmach.

Wycisnęli wszystko, co się dało z Unreal Engine 4. To samo tyczy się dźwięków: zarówno muzyka jest bardzo wpadająca w ucho, jak i dubbing na najwyższym poziomie, co nie ma się co dziwić, bo wśród aktorów nie brakuje gwiazd Hollywood. Głosy postaci były znacznie lepsze niż w przypadku anglosaskich utworów głosowych w dowolnym programie płatnym, pierwotnie nieanglojęzycznym. Tego jednak nie można powiedzieć o narratorze tekstów i wydarzeń, który można czytać na głos osobom niewidomym za pośrednictwem głośników kontrolera, który ma ok. mówi z taką pasją, z jaką Steven Seagal recytuje Szekspira.

Z jednej strony sterowanie jest w porządku, bo nawet zupełnie początkujący może wymyślić spektakularne ruchy, z drugiej strony jest to trochę mylące dla weteranów – przynajmniej ja nie znalazłem wszystkiego przy zwykłym combo. Po krótkim czasie odpoczynku pomocników można przywołać jednym przyciskiem (prawym singlem) i w tym przypadku sterowana postać albo odpoczywa, albo łączy z sobą przeciwnika w tandemie. To i tak zależy od aktora, nie ustalamy tego. Podczas beta testów narzekałem, że wywołanie brutalnego, skutecznego i spektakularnego śmiertelnego ciosu nie było łatwe, ponieważ wymagało jednoczesnego wciśnięcia wspomnianego prawego i lewego pojedynczego przycisku, tak jak byliśmy do tego przyzwyczajeni. Cóż, twórcy też musieli to odczuć, gdyż funkcję tę przeniesiono na prawy i lewy dwa przyciski, więc jeśli nasze zdrowie spadnie poniżej 30%, bez problemu możemy skorzystać z tej przypominającej prześwietlenie brutalnie ukazanej serii ruchów. Znów dostępne są także powietrzne kombinacje, których dawno nie widziano, dlatego twórcy starali się zachować „starą i nową” zasadę w zakresie kontroli i ruchów. Grę pchałem za pomocą terenowego kontrolera DualSense, ale jeśli masz taką możliwość i ochotę, śmiało wyjmij swój arcade stick, jest bezpieczny.

Zasada „hodowlaj lub wydawaj prawdziwe pieniądze na wirtualne pieniądze” naprawdę mnie niepokoi. Nie natknąłem się na jakieś negatywy, ale było kilka irytujących rzeczy. Najbardziej szalonym z nich było wykorzystanie systemu mikropłatności. Okej, wiem, że nie powinno się o tym dzisiaj nawet wspominać, zwłaszcza w przypadku gry w tym stylu, ale zasada „hodowlaj lub wydawaj prawdziwe pieniądze na wirtualne pieniądze” naprawdę mnie niepokoi. Wszystkie ubrania każdej postaci, niektóre z jej specjalnych ruchów, muzyczne i artystyczne gadżety, a nawet zmiany pory dnia w lokalizacjach można w większości osiągnąć w powyższy sposób. Brakowało mi też interaktywnego środowiska, więc teraz nie możemy przyczepiać wrogowi żadnych punktów orientacyjnych, co do tej pory było przydatne i przyjemne. Jednak gra online przebiegła sprawnie, przynajmniej dla mnie, bez żadnych problemów, co twórcy starali się zrobić z zastosowanym kodem. W każdym razie program ma możliwość gry pomiędzy platformami i systemem deweloperskim, co również jest fajną funkcją.

Cóż, najnowszy świetny restart NetherRealm Studios, Mortal Kombat 1, naprawdę mnie przekonał. To naprawdę pokazuje włożoną pracę, pełne miłości podejście twórców do własnego dziecka i poświęcenie, z jakim zostało wykonane. Wersja na PS5 była bardzo dobra, a czytałem, że o pozostałych pisano podobnie – z wyjątkiem wersji na Switcha, która okazała się bardzo powściągliwa i anemiczna ze względu na słabe żelazo (i delikatnie to ujęłam). Artykuł ma również takie samo zakończenie: jeśli chcesz tylko wypróbować w swoim życiu grę w tym stylu, nie wahaj się dłużej!

Egzemplarz testowy udostępnił krajowy dystrybutor gry, firma Cenega Węgry.

Bo’ Rai Cho w nowym rozgrywce z Mortal Kombat X

NetherRealm ogłasza darmowy pakiet kostiumów do „Mortal Kombat X”

Wypróbuj nowe postacie z „Mortal Kombat X” za darmo w ten weekend

Jutro będziemy mieli „ważne wieści” na temat „Mortal Kombat XL”

Ogłoszono ligę e-sportową „Mortal Kombat X”.

Runda beta testów Mortal Kombat 1

a computer enthusiast with an insatiable appetite for problem-solving. After graduating with a degree in Computer Science in 2010, he embarked on a lifelong journey of exploring the intricacies of technology. For the past 25 years, Fred has dedicated himself to building custom PCs, mastering the art of hardware and software integration. With a deep-rooted belief in the power of coding, he has sought to unravel the complexities of life's challenges through lines of programming. From the early days of DOS 3.3 to the present, Fred has been a steadfast support for users, utilizing his knowledge to assist and guide others in navigating the ever-changing world of technology.