Test Baldur’s Gate III

Baldur’s Gate III pozostał we wczesnym dostępie nieco dłużej, niż oczekiwano, bo prawie trzy lata. Było mi wtedy żal Solasty: Crown of the Magister, że musiała konkurować z tak ogromnym tytułem, ale w międzyczasie gra ta dobiegła końca i twórcy rozpoczęli pracę nad kolejnym projektem , natomiast pełna wersja BG3 dopiero została wydana. .

Wspomniałem w artykule o wersji wczesnego dostępu, a także zasugerowałem to w podtytule, że Baldur’s Gate III ma niewiele wspólnego z poprzednimi odcinkami, za nazwą przemawiają wyłącznie względy chronologiczne i geograficzne, z wyjątkiem 1 -2 wyjątki, dwie pierwsze gry pojawiają się jedynie na poziomie aluzji, zwłaszcza że akcja BG3 rozgrywa się około 100 lat po tamtych wydarzeniach.

A te dwa wyjątki to dwie powracające postacie, Minsc i Jaheira. Powrót tego ostatniego jest zrozumiały, jako że półelfy żyją dłużej od ludzi, nic więc dziwnego, że w dalszym ciągu pracuje nad ocaleniem Wybrzeża Mieczy w ramach Węzłów (Harfiarzy). Co więcej, po raz pierwszy spotykamy go w gospodzie. Jednocześnie zdeterminowany właściciel Boo przetrwał ostatnie dziesięciolecia zamrożony w kamieniu.

Baldur’s Gate III jest zatem nieskazitelną grą Divinity, co wyraźnie widać w projektowaniu poziomów czy interfejsie użytkownika. System walki w Divinity jest również bardzo podobny do zastosowanej tutaj piątej edycji D&D, ale znajomość tej drugiej sprawia, że ​​gra jest znacznie bardziej przystępna dla szerszego grona odbiorców, choć walka turowa może dla niektórych być odstraszająca.

W porównaniu do poprzednich gier Larian, wykorzystanie przerywników filmowych jest nowością. Używam tego określenia z braku lepszego określenia, bo za każdym razem gdy rozmawiamy z jakimś NPC-em, gra przełącza się na widok kinowy, gdzie postępy możemy oglądać w zbliżeniach. Nawet wtedy, gdy dzieje się coś ważnego dla fabuły, a także wtedy, gdy po raz dwudziesty odwiedzamy handlarza, aby sprzedać łup. Deweloper Larian jest trochę jak dziecko z zabawką, którą dostał na Boże Narodzenie dzięki tej technologii przechwytywania ruchu: zabiera ją ze sobą wszędzie, chce z nią zrobić wszystko. A najlepsze jest to, że nie dzieje się to kosztem innych, ponieważ podstawowa wiedza i doświadczenie już istnieją i można wypróbować nową technologię. W przypadku Bioware, twórcy oryginalnych gier Baldur’s Gate, stało się inaczej, gdy na początku 2010 roku filmowa prezentacja stała się bardziej przystępna technicznie, porzucili wszystko i poszli w tym kierunku. Tak powstała seria Mass Effect, która choć widowiskowa, jest po prostu prostą strzelanką.

Ponieważ jest to zasadniczo gra Divinity: Original Sin, grywalnymi postaciami są tak zwane postacie pochodzenia, których własny wątek fabularny możemy rozegrać jako główny bohater lub jako towarzysz stojący obok nas. Ich wyglądu i pochodzenia nie można zmienić, ale można modyfikować klasę postaci i zdolności. Możemy stworzyć zupełnie nową postać z jej własnym pochodzeniem, jednak nie wiążą się z tym żadne osobne misje. Istnieje jednak postać pochodzenia, która jest nieco odbiegająca od normy. Wygląd i umiejętności Dark Urge można dostosowywać, ale ma ona również własną historię i powiązane misje, dzięki czemu idealnie nadaje się na pierwszą rozgrywkę.

W grze prezentowane są także decyzje, które znacząco wpływają na fabułę. W Baldur’s Gate III nie brakuje oczywiście sytuacji decyzyjnych, które znacząco wpływają na dalsze wydarzenia. Przykładem tego jest decyzja podjęta w pierwszym rozdziale, znana również z wczesnego dostępu, czy bronić gaju druidów, czy też zaatakować go od strony foblinów. W przyszłości będziemy musieli podjąć decyzję podobnego kalibru, aby grę można było powtórzyć kilka razy.

Nie mam zbyt wielu uwag krytycznych na temat gry, ale wszystkie dotyczą interfejsu. Najbardziej irytujące jest to, że wyposażenie możesz zmieniać jedynie tym towarzyszom, którzy aktualnie są w drużynie. Jeśli znalazłem dobry przedmiot dla czarodzieja, ale Gale’a nie ma w tej chwili w drużynie, to na obozowisku należy najpierw wystawić jedną osobę, a następnie przestępcę należy odebrać osobno, zanim będziemy mogli dotknąć jego ekwipunku . Ponadto trudno jest śledzić, jakie umiejętności już otrzymaliśmy lub otrzymamy na jakim poziomie, co bardzo utrudnia planowanie lub śledzenie rozwoju postaci, ponieważ prawie konieczne jest posiadanie obok niej otwartej wiki. Obydwa te niedociągnięcia są szczególnie widoczne zaraz po Pathfinder: Wrath of the Righteous, który rozwiązał je doskonale.

Jest to wyraźny kandydat do tytułu gry roku. W Baldur’s Gate III fundamenty stworzone podczas poprzednich gier Larian Divinity nie straciły na głębi, natomiast nowo wprowadzone filmowe wstawki znacznie podniosły poprzeczkę, w dużej mierze dzięki wysokiej jakości aktorom głosowym. (Chociaż teraz łączono tu wielkie hollywoodzkie nazwiska, stwierdzenie to odnosi się również do mniej znanych twórców postaci z innych źródeł i innych NPC.) Ogólnie rzecz biorąc, Baldur’s Gate III jest wyraźnym kandydatem do tytułu gry roku.

Egzemplarz testowy udostępnił twórca gry.

Test Baldur’s Gate 3 na PlayStation 5

Meet William Anderson, a versatile individual with a passion for creativity and a deep appreciation for the world of video games. Armed with a diploma from the Northern Alberta Institute of Technology, he entered the professional world in 2006. As a safety manager, operation dispatcher at PST Transport Inc from 2007 to 2009, William displayed his commitment to ensuring a safe and efficient work environment. Today, he thrives as a content creator and creative director, channeling his creativity into captivating projects. While he identifies as an introvert, William is a travel guru, blazing new trails in the web landscape. With an affinity for pop culture and a love for zombies, he is an evil beer scholar and a discerning analyst, always seeking to unravel the depths of his passions.