Dell G5 5587 – laptop dla graczy bez RGB?

Kiedy mówię: Dell, myślę, że większość z nas jest oczarowana ich przystojnymi monitorami (wiem, to był słaby żart…) i głównie ich komputerami biznesowymi. Kiedy mówię: Alienware, wszyscy kojarzą to z maksymalnie wyostrzonymi konfiguracjami dla graczy, niezależnie od tego, czy jest to komputer stacjonarny, czy laptop – oczywiście z odpowiadającym mu ekstrawaganckim designem i mnóstwem kolorowych świateł. W 2006 roku Dell kupił Alienware i wydaje się, że stracił na nim kilka rzeczy — żeby potem mieć własną konkurencję? Na pierwszy rzut oka może tak być, ponieważ Dell ok. Od 2015 roku prowadzi także różne laptopy dla graczy pod własnym nazwiskiem. Kiedyś była to seria Inspiron 7000, ale od 2017 roku będą one działać pod numerem modelu G3/G5/G7. Przedmiotem naszego obecnego testu jest G5 5587 — zobaczmy, co otrzymamy po wydaniu około 510 000 JMF (dobrego forinta węgierskiego), jeśli go wybierzemy.

W przeciwieństwie do siostrzanej marki inspirowanej Archiwum X, tutaj nie ma żadnych fanaberii. Czarne kasztany z czerwonymi wstawkami lub odwrotnie – to propozycja, która przypadnie do gustu osobom lubiącym bardziej powściągliwy styl. Nie zrozumcie mnie źle, można zrobić piękne urządzenie z komputera ozdobionego oświetleniem RGB (a nie tylko wymiotami mikowego jednorożca), ale nie każdy chce, aby jego komputer był postrzegany jako latarnia morska, a ponadto, jak ja jak wykazano w teście laptopa MSI Prestige: do pracy może przydać się nawet mocna maszyna, którą można też postawić na stole podczas negocjacji. Powiedzmy, że i tak zrobi furorę: pod wyświetlaczem o przekątnej 15,6 cala, jak na dzisiejsze standardy, kryje się masywna obudowa silnika, a kratki chłodnicy prowadzące do tyłu (pod wyświetlaczem) nadają mu nieco morzipanowy wygląd. Złącza znajdują się po dwóch stronach, port USB typu C ma również funkcję Thunderbolt, liczba portów USB typu A potrzebnych do podłączenia urządzenia Oculus Rift jest dokładnie taka sama, jak w przypadku złącza HDMI, więc naklejka z obsługą Oculus znajduje się na podpórka pod nadgarstki jest uzasadniona również z tego punktu widzenia. No cóż, także dlatego, że procesor i7-8750H (6 rdzeni/12 wątków, taktowanie bazowe: 2,2 GHz, maksymalne turbo: 4,1 GHz), 16 GB RAM (na szczęście w trybie dwukanałowym) i GeForce 1060 6 GB Max-Q został zmontowany w maszynowni z dyskiem SSD 250 GB i dyskiem twardym 1 TB. Sieć bezprzewodową zapewnia moduł Wi-Fi Intel Wireless-AC 9560 (oczywiście ma też Bluetooth), a sieć przewodową zapewnia gigabitowy kontroler Killer E2400. I tu zatrzymajmy się na słowo, jak powiedział István Vágó profesorowi lingwistyki László Grétsy’emu. Aby uniknąć nieporozumień, nie przyspieszy to ani nie usprawni połączenia internetowego, a jedynie pomoże w sprzętowym ustalaniu priorytetów ruchu sieciowego, czyli odciąży procesor.

Jeśli chodzi o ergonomię, mam w zasadzie dobre wrażenia, jednak jedną czy dwie rzeczy można by poprawić. Nic dziwnego, że ekran zapewnia jakość Della: panel IPS o rozdzielczości Full HD i częstotliwości 60 Hz daje bardzo ładny obraz i nie zauważyłem żadnych oznak problemów z jakością obrazu nawet przy mocnych ruchach podczas gry. Klawiatura ma układ węgierski, wyspowy, z białym podświetleniem i na szczęście niewiele przycisków padło ofiarą filozofii projektowania „pasuj jakoś” (poza Pause/Break i Scroll Lock, nie widzę, żeby żadnego brakowało). Układ jest dobry, nie pomyliłem go zbytnio podczas pisania (tylko typowa dla mnie ilość), wygodnie leży w dłoni podczas grania (po przyzwyczajeniu się do wielkości i rozmieszczenia przycisków). Jedyne co mi tutaj przeszkadzało to to, że krawędź maszyny lekko podcina mi nadgarstek… Touchpad jest przyjemnie wysoki, jednak jego szerokość mogłaby być większa. Obsługuje gesty wielopalcowe, jednak nie mogę znaleźć miejsca, gdzie można to łatwo wyłączyć (Windows 10 natomiast chętnie wyłącza to automatycznie po podłączeniu myszy, jeśli jest ustawione). Kamera internetowa jest zupełnie przeciętna, podobnie jak głośniki. Chłodzenie robi swoje, ale nie można powiedzieć, że jest tak ciche – wentylator narzeka nawet w trakcie pisania tego artykułu. Podczas gry dźwięk wydobywa się, ale nie w stopniu bardzo niepokojącym, ale to i tak daje nam dobrą radę: warto grać na takiej maszynie ze słuchawkami.

Skoro mowa o grach, spójrzmy również na tę część! W galerii możesz znaleźć zdjęcia zwykłych wyników testów porównawczych i ustawień. Tutaj oceniłbym jedynie wydajność maszyny łącznie. Większość gier ma średnią prędkość 60 klatek na sekundę bez kompromisów, z wyjątkiem Ashes of the Singularity, gdzie test nie został przeprowadzony przy maksymalnych szczegółach graficznych. W grach opartych na Frostbite (Star Wars Battlefront II i Battlefield 1) też goniłem Imperium i Sowietów z ładnie podkręconą grafiką, tutaj też patrzyłem na zegary procesora, jak radzi sobie pod dużym obciążeniem. Oczywiście teoretyczne maksimum, do jakiego zdolny jest ten procesor, to 4,1 GHz — cóż, maszyna była do tego zdolna, ale nie na długo. Jednak sytuacja nie jest aż tak tragiczna: jego temperatura wynosiła około 80 stopni (procesor graficzny był mniej więcej taki sam), a taktowanie 3,9 GHz było w miarę stabilne, choć nie zawsze na wszystkich rdzeniach procesora. To niezłe wykonanie, jak na w zasadzie urządzenie mobilne, które należy docenić…

Jeśli chodzi o ogrzewanie, część nad klawiaturą aż do zawiasu wyświetlacza może być nieprzyjemnie gorąca nawet przy niewielkim użytkowaniu, a podczas gier jest bardzo gorąco. Wciskanie klawiszy funkcyjnych może być w ten sposób nieco niewygodne… Jednak klawiatura i podpórka pod nadgarstki nie nagrzewają się zbytnio nawet podczas grania, więc nie ma przeszkód, aby pod tym względem cieszyć się dłuższą zabawą. Chłodzenie do laptopa trochę pomaga, ale nie jest aż tak wydajne, bo otworów wentylacyjnych na spodzie maszyny jest stosunkowo mało.

Pomijając drobne dziwactwa, muszę powiedzieć, że Dell G5 5587 to dobrze zbudowana maszyna. To nie jest tanie, to fakt, ale stacjonarny automat do gier z monitorem można kupić niewiele taniej, jeśli chcesz uzyskać podobną wydajność. Dziwnie to opisywać, ale rozmawialiśmy o tym z Gregmerchem kilka dni temu, że dzisiejsze laptopy dla graczy nie idą już na kompromisy (oczywiście powyżej pewnego poziomu cenowego), a jednym z najlepszych przykładów tego jest nasz aktualny obiekt testów . Dino, jesteś pewien, że muszę go zwrócić po teście?

Test laptopa Dell G5 5500 – Czy nazwa Dell znów będzie piękna?

Dotarło sześć nowych laptopów dla graczy Dell i Alienware

Tutaj dostępne są także najnowsze produkty dla graczy firmy Dell

Notebook dla graczy Dell G5 15 SE oparty na procesorze AMD

Notebook dla graczy Dell G3 3579

Aktualizacja Honeycomb dla Dell Streak 7

Mysz podróżna Bluetooth firmy Dell przydaje się w podróży

Test laptopa Dell G3 3590 – Jestem Darth Vader…

Dell 7577 — kiedy możesz umieścić gamingową moc pod ręką

Test notebooka Dell Inspiron 7566

Notebook Dell Inspiron 15 Gaming pojawi się wiosną

Notebook Dell Inspiron 15-7559

Ultrabooki Dell XPS 14 i XPS 15 pojawią się w sprzedaży pod koniec lipca

Nadchodzą ultrabooki Dell XPS

Dell XPS 15z – super cienki notebook

Google, Dell, MSI – wojna tabletów?

Meet William Anderson, a versatile individual with a passion for creativity and a deep appreciation for the world of video games. Armed with a diploma from the Northern Alberta Institute of Technology, he entered the professional world in 2006. As a safety manager, operation dispatcher at PST Transport Inc from 2007 to 2009, William displayed his commitment to ensuring a safe and efficient work environment. Today, he thrives as a content creator and creative director, channeling his creativity into captivating projects. While he identifies as an introvert, William is a travel guru, blazing new trails in the web landscape. With an affinity for pop culture and a love for zombies, he is an evil beer scholar and a discerning analyst, always seeking to unravel the depths of his passions.