Test klawiatury Genesis Thor 660

Podobnie jak w przypadku telefonów komórkowych, również i tutaj klawiatury komputerowe zaczęły się zwiększać po wydaniu pierwszych wersji, a następnie ponownie się zmniejszać. No cóż, oczywiście formuła nie jest taka prosta, ale zdecydowanie możemy mówić o czymś pofałdowanym. Stopniowo na klawiaturach pojawiało się coraz więcej przycisków: wydzielona sekcja numeryczna, jeszcze więcej klawiszy funkcyjnych, sterowanie multimediami itp. Potem – być może częściowo w okresie wielkiego rozwoju produktów dla graczy – część producentów wycofała się z tego trendu i np. z klawiatury numerycznej, tworząc w ten sposób tzw. format TKL (tenkeyless). Ale oprócz tradycyjnych projektów 100%, istnieją teraz wersje 75%, 65%, 60% i 40%, które różnią się głównie tym, które przyciski padają ofiarą redukcji.

Dla kogo i dlaczego jest to dobre, może się znacznie różnić: klawiatura zajmuje małą powierzchnię, więc na stole pozostaje więcej miejsca; ręka obsługująca mysz jest bliżej drugiej, co być może jest wygodniejsze z ergonomicznego punktu widzenia; niepotrzebne klawisze nie przeszkadzają w pracy/zabawie; może dlatego, że po kompaktowym układzie poruszają się tylko nasze palce, nasze nadgarstki są odciążone podczas pisania. Ponieważ od dawna ciekawiło mnie, na ile przydatny może być taki model, chętnie się zgodziłem, gdy zaoferowano mi możliwość przetestowania Genesis Thor 660.

Jest to w 60% kompaktowa klawiatura, w której brakuje klawiatury numerycznej, klawiszy funkcyjnych i strzałek (a także zwykle spacji nad nimi). Oczywiście jako funkcja drugorzędna, praktycznie wszystkie można w jakiś sposób wywołać (najczęściej za pomocą przycisku Fn), dzięki czemu niczego nie przeoczymy – w najlepszym przypadku dostęp do nich staje się trudniejszy.

Klawiatura posiada nakładki na klawisze „Pudding PBT”. To drugie odnosi się do trwałego tworzywa sztucznego (politereftalanu butylenu) użytego do odlewu, natomiast „pudding” odnosi się do faktu, że o ile spód jest przezroczysty, o tyle górna opaska przepuszcza jedynie światło przez napis. Nadaje to rzeczy dość efektowny wygląd, choć napisy funkcji drugorzędnych nie są przezroczyste, więc w ciemności nie dostrzeżemy ich. A skoro o oświetleniu mowa: spośród 19 efektów RGB możemy wybrać ten, który nam się podoba – są oczywiście kolory jednolite i tęcze, pulsujące i fale, ale możemy nawet od wciśniętego klawisza aktywować wiązkę światła rozchodzącą się we wszystkich kierunkach . Osobiście wolę stałe, monochromatyczne oświetlenie, nigdy jakoś szczególnie nie pociągało mnie to szaleństwo RGB.

Oczywiście mamy do czynienia z klawiaturą mechaniczną, w której zastosowano przełączniki Gateron Red z punktem aktywacji 2 mm i siłą aktywacji 45gs. Przełącznik tego typu nie jest zbyt głośny, dlatego nie będziemy przeszkadzać innym osobom korzystającym z niego. Producent podkreśla także dodatkową jakość stabilizatorów dla szerszych klawiszy, takich jak Shift, Enter czy spacja. Zostały zaprojektowane w taki sposób, aby były dokładnie wykrywane nawet po dociśnięciu ich krawędzi, nie przechylały się niepotrzebnie i nie blokowały w trakcie podróży.

Z jednej strony Thor 660 można podłączyć do naszego komputera za pomocą dołączonego kabla USB (ze złączem typu C na końcu klawiatury, dzięki czemu nie musimy eksperymentować z kierunkiem jego włożenia), a z drugiej zapewnia także połączenie Bluetooth. Dodatkowo klawiaturę możemy sparować z trzema tymi ostatnimi jednocześnie, czyli z kilkoma naszymi urządzeniami, z czego jedno można wybrać kombinacją Fn. Jest to praktyczne, jeśli np. klawiatura przeznaczona jest do salonu: możemy ją sparować np. z naszym PlayStation i SteamLinkiem (ewentualnie nawet z naszym tabletem) i zawsze przełączamy się na to, czego potrzebujemy.

Jeśli używasz klawiatury z komputerem PC, możesz użyć oprogramowania Genesis do rekonfiguracji przycisków i nagrywania makr. Niestety nie rozwiązało to mojego największego problemu, czyli obsługi kursora. Działa to tylko przy stałym przełączaniu, czyli jeśli przytrzymasz przez kilka sekund Fn+Wt, to klawisze WASD będą działać jak kursory – w tym przypadku jednak tych liter nie ma. Byłoby znacznie lepiej, gdyby klawisze Fn+WASD zastąpiły strzałki, ponieważ takie rozwiązanie jest niezwykle uciążliwe i bardzo spowalnia przełączanie. W każdym razie sterownik pozwala jedynie na przeprogramowanie podstawowej funkcji przycisków – zdecydowanie byłoby lepiej, gdyby można było ustawić także dodatkowe, co od razu rozwiązałoby mój powyższy problem – przynajmniej o ile nie nie używać gadżetu z innym urządzeniem.

Dziwne było też to, że istniała oddzielna wersja oprogramowania dla klawiatur w różnych kolorach – cholera, można by pomyśleć, że to ma znaczenie i zdziwiło mnie, gdy początkowo nie zwróciłem na to uwagi i skorzystałem z linku na stronie białego produktu pobrać, tylko po to, by zmierzyć się z faktem, że zainstalowany program nie może znaleźć klawiatury. Problemem było też to, że po zmniejszeniu klawiatury o układzie innym niż węgierski, nawet na í w ogóle nie było miejsca – udało mi się to nadrobić, przeprogramowując przycisk aplikacji w prawym dolnym rogu, obok Fn.

Genesis Thor 660 to dobrze zbudowana mechaniczna, kompaktowa klawiatura, jednak testy wykazały, że nie jest ona dla każdego. Ci, którym nie przeszkadza brak kursora (przepraszamy, utrudniony dostęp do gumki) i którzy zazwyczaj wpisują wyłącznie teksty w języku angielskim, mogą zaopatrzyć się w wysokiej jakości klawiaturę. Thor 660 jest dostępny w wersji czarno-białej w cenie 69,99 euro, co w krajowych sklepach oznacza cenę około 25 000 HUF.

Prezentowany produkt został dostarczony przez firmę Genesis.

Z klawiatury Genesis Thor 660 TKL można korzystać zarówno za pomocą kabla, jak i poprzez Bluetooth

Test klawiatury Genesis Thor 400 RGB – maskuje się jako płaska

Test klawiatury Genesis Thor 303 TKL – przyjmuję jako zamiennik…

Test klawiatury dla graczy Genesis Thor 300

Recenzja klawiatury Genesis Thor 300 RGB – ciężka jak Mjölnir

Klawiatura Thor 200 RGB dla graczy e-sportowych

Klawiatura bezklawiszowa Genius Thor 300 TKL

Meet William Anderson, a versatile individual with a passion for creativity and a deep appreciation for the world of video games. Armed with a diploma from the Northern Alberta Institute of Technology, he entered the professional world in 2006. As a safety manager, operation dispatcher at PST Transport Inc from 2007 to 2009, William displayed his commitment to ensuring a safe and efficient work environment. Today, he thrives as a content creator and creative director, channeling his creativity into captivating projects. While he identifies as an introvert, William is a travel guru, blazing new trails in the web landscape. With an affinity for pop culture and a love for zombies, he is an evil beer scholar and a discerning analyst, always seeking to unravel the depths of his passions.