Test Ad Infinitum – Terror w okopach

Ledwo doszedłem do siebie po horrorze Amnesia: The Bunker, a już nadeszła kolejna gra typu horror, która przeniesie Cię do piekła pierwszej wojny światowej. Ad Infinitum nie atakuje jednak jednym, lecz kilkoma okropnymi stworami i tak naprawdę opowieść toczy się na dwóch wątkach jednocześnie. Pierwsza wojna światowa, zwana także Wielką Wojną, trwała pomiędzy 1914 a 1918 rokiem i do dziś świat doznał jednego z najkrwawszych zniszczeń tego okresu. Szacuje się, że w rozlewie krwi zginęło tam prawie 9 milionów żołnierzy i 5 milionów cywilów, a od początku lat dwudziestych XX wieku ludzie wierzyli, że to piekło nie może się powtórzyć na Ziemi. Byli w błędzie, ponieważ druga wojna światowa kopnęła drzwi obiema nogami zaledwie 10 lat później, ale to inna historia. Bohaterem Ad Infinitum, w przeciwieństwie do najnowszej Amnezji, nie jest francuski, lecz niemiecki żołnierz, który trafia do okopów, tyle że prawdziwą grozą nie jest tu wróg.

Podobało mi się, że Ad Infinitum działa w dwóch wątkach. Czasem trafiamy na front zachodni i musimy działać na polu bitwy, innym razem możemy rozwiązywać zagadki w rodzinnym domu. Dzięki temu Ad Infinitum upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu, sprawdza się bowiem zarówno jako survival horror, jak i horror skupiający się głównie na łamigłówkach, w którym nie musisz bać się czyhających na ciebie potworów. To drugie ma miejsce tylko w domu rodzinnym. Wraz z naszym głównym bohaterem możemy odwiedzić różne pokoje, które początkowo były jeszcze zamknięte, i poznać przeszłość rodziny szlacheckiej, która została całkowicie rozdarta przez wojnę.

W naszych koszmarach wracamy jednak na front i wtedy musimy przeżyć najstraszniejsze przygody, gdzie rzeczywiście czai się niebezpieczeństwo. W okopach czyhają groteskowe horrory, a wszystkie one są w jakiś sposób powiązane z głównym bohaterem (w stylu Silent Hill), ale jeśli zostaniesz złapany, oznacza to koniec gry (na szczęście system punktów kontrolnych jest dość przyjazny).

Mimo że jesteśmy z żołnierzem i leży tam broń, nie możemy jej użyć. We wszystkich przypadkach musimy albo przekraść się, albo ominąć daną grozę, na przykład ukrywając się przed nią. Tak, z wyjątkiem na przykład pierwszego rozdziału, w którym znajdują się stworzenia przypominające zombie żerujące na zwłokach. Są całkowicie ślepi, więc skradanie się jest dla nich realną opcją, ale są bardzo uczuleni na syreny.

Z tego powodu etapy rozgrywające się na froncie bardziej przypominają Amnesia: The Bunker, ponieważ prawie zawsze istnieje zagrożenie, którego należy uniknąć lub pokonać. Jednak części domu znacznie bardziej przypominają atmosferę Layers of Fear, ponieważ musimy tylko wymyślić, jak otworzyć każde drzwi. Na szczęście większość zagadek jest w pełni logiczna i jeśli przeczytasz każdą literę, którą możesz podnieść, nie tylko cała historia będzie się lepiej układać, ale zazwyczaj od razu znajdziesz rozwiązanie.

Swoją drogą Ad Infinitum nie jest długie, można je spokojnie ukończyć w 5-6 godzin, ale warto przejść drugi raz, bo w pewnych momentach (np. walka z bossami) nasze decyzje mają ogromne znaczenie. Oprócz tego możesz zbierać plakietki poległych żołnierzy lub po prostu czytać notatki, co może naprawdę urozmaicić rozgrywkę. Kiedy w środku nocy stoisz sam w gabinecie domu i czytasz o okropnościach na polu bitwy lub o tym, jak pomrukiwały, gdy jego dwaj synowie walczyli na froncie, może to być samo w sobie dość przerażające, czasami przyprawia mnie o dreszcze.

Na tym urządzeniu odtwarzają się również dźwięki i muzyka. Efekty dźwiękowe są fantastyczne: nie tylko brzmią zupełnie inaczej, gdy postać chodzi po innym terenie, ale nawet wtedy, gdy stoi na dywanie w domu lub chodzi po gołej podłodze. Kiedy wychodziłem z okopów, często czułem się zupełnie bezbronny, a w takich przypadkach także muzyka ucichła, co tylko potęgowało wrażenia. Innym razem jednak dochodziło to do głosu w sposób przypominający horrory i podkreślało moje śledztwo w domu, przez co wzdrygałem się, nawet grając w grę w biały dzień.

Oprawa wizualna jest w większości całkiem poprawna, np. podane horrory wyglądają okrutnie szczegółowo (i obrzydliwie!), ale tu i ówdzie można natknąć się na rozmyte tekstury. Niestety, jedną z większych wad Ad Infinitum jest to, że jest strasznie ciemno, a fakt, że z biegiem czasu otrzymujemy lampę na dynamo (jeszcze bardziej bezużyteczną niż jej odpowiednik w Amensii) również tego nie poprawia. Wiele razy całkowicie traciłem orientację, dokąd dokładnie powinienem się udać lub gdzie już byłem, ponieważ byłem całkowicie zdezorientowany ogromną ciemnością panującą w tej grze. Sytuacja nie jest katastrofalna, jest po prostu niekomfortowa.

Tak czy inaczej, Ad Infinitum trzymał mnie w napięciu od początku do końca, a to wielka sprawa w dzisiejszych czasach, kiedy musiałem porzucić taki tytuł jak Baldur’s Gate 3. Jakoś udało mi się mnie zainteresować, mimo że czasami karciłem go jak krzak , bo biegałem. Ci, którym podobała się Amnesia: Bunkier, mogą bezpiecznie wypróbować także tę grę, ponieważ zapewnią mniej więcej takie same wrażenia, tyle że z większą liczbą miejsc do odwiedzenia niż bunkier z I wojny światowej. Ad Infinitum nie jest jednak tak przerażające jak dzieło Frictional Games, a wręcz bardziej przygnębiające. Akcja wojenna od początku zapowiada burzliwą podróż przez piekło, ale towarzyszy jej także tragiczna historia rodzinna, która wpycha czytelnika głębiej w króliczą norę. Nie będzie to jeden z najlepszych horrorów roku, ale w sam raz na odrobinę jesiennego chłodu.

Egzemplarz testowy udostępnił wydawca gry.

Terror Silver Chains ma już datę, nowy zwiastun i nie tylko

Test monitora AOC Q24G2A – prosty, ale świetny?

Ukryci w czasie 2: Test mitów i magii – Ci, którzy się ukryli, ci, którzy tego nie zrobili, nadchodzę!

Test ASUS ROG Ally – Kim naprawdę jesteś?

Test Pizza Possum – torbacze leworęczne

Test klawiatury Rampage KB-R29 Grand

Test wersji Crackpet Show Happy Tree Friends – miły, mały bonus

Test Hercules DJControl Inpulse T7 – Świat kręci się razem z Tobą!

Asterix i Obelix: Test bohaterów – rozłóż karty!

Test klawiatury Rampage KB-R135 Parvus

Test Sonic Superstars – Chilivili Porcupine

Test słuchawek do gier Bluetooth Rampage RM-TWS02G Tron T17

Test Forza Motorsport – Tata milczy…

Test Hercules DJControl Inpulse 200 Mk2 – Nie bądź niegrzeczny!

Test fotela gamingowego Genesis Nitro 950

Test Świata Psiego Patrolu

Test powrotu detektywa Pikachu – kochający kawę detektyw ponownie uderza, ale dlaczego?

Test słuchawek SteelSeries Arctis Nova 4

Cyberpunk 2077: Phantom Liberty Test – Specjalna maszyna prezydenta 2077

Test Slaps and Beans 2 – Znów się denerwujemy

dynamic individual with a diverse range of talents and passions. With a background in web development, he has honed his skills in creating innovative and user-friendly digital experiences. As the CEO of Hire Quality Software, Stephen leads a team dedicated to delivering top-notch software solutions. With a programming journey that dates back to 1981, he has mastered languages like Fortran, Pascal, C, Python, icon, and ladder logic. Beyond his technical expertise, Stephen embraces life as a creator, gamer, professional food advocate, web evangelist, and travel nerd. Through his diverse interests, he continually seeks to make an impact in various domains and share his love for technology, food, and exploration with the world.